idzie nowe #1
Przedział w pociągu do Pirmol. Starszy mężczyzna ubrany w koszule i spodnie na szelkach siedzi wpatrzony w okno. Trzymając silnie swój stary znoszony kapelusz nawet nie zauważył jak dosiedli się do niego młodzi ludzie.
[…]
– tylko spójrz przez to okno co za nim widzisz?
– zwyczajny kolejny dzień. Jak co dzień w tym mieście korki, deszcz i wszechobecne tłumy biegające praca dom i bez celu szukające szczęścia tam gdzie go nie ma. W niebieskim ekranie co tylko zmęczone oczy wypala.
– a co ty widzisz za tym oknem?
– no cóż deszcz popadał z lekka jak prysznic dla nie wyspanych. Gdzie nie gdzie widać suche miejsca. O to Ci chodzi.
– widzę że wir i nurt świata już Ciebie wciągnął na dobre, a dostrzeganie małych rzeczy stało się trudne. Smutne to, ale…
– za to prawdziwe chłodne i realne, bez wysiłku prosto do celu.
– a każdy ruch ma swoją cenę, a zysk nie wielki jak nie żaden.
spójrz raz jeszcze, by dostrzec te błyski słońca w kroplach. Niby każda z osobna nie ma większego znaczenia, ale razem tworzą wspólne piękno. Między tym co ukryte w środku, a tym co jest na zewnątrz. Przemyśl to kiedyś.
Uśmiechnął się zakładając stary kapelusz. Następnie wstał z siedzenia poszedł w stronę wyjścia.